Witajcie kochane Mamuśki! Dziś przewałkuję temat sposobu w jaki wprowadzałam i wprowadzam nadal stałe posiłki do diety dziecka karmionego naturalnie. Do karmienia łyżeczką przygotowywałam maluszka od 5 miesiąca podając mu łyżeczką odrobinę mojego mleka. Najpierw dostawał łyżeczkę mleka, a potem dopiero przystawiałam go do piersi.
Cała przygoda zaczęła się od wprowadzenia pojedynczych warzyw, rozmiksowanych, a wcześniej ugotowanych z odrobiną wody. Podawałam codziennie inne warzywo. Niektórzy twierdzą, że powinno się podawać je przez kolejne dni, aby była pewność, że dziecko nie ma alergii na poszczególne składniki, z których wkrótce przyrządzimy mu pierwszą, pyszną zupkę:) Jednak ja poszłam za radą mojej położnej, która powiedziała, że każda reakcja alergiczna ujawnia się do 12 godzin. Rozszerzanie diety zaczęliśmy 18 lutego od łyżki kleiku ryżowego, później kolejno: marchew, ziemniak, brokuł, dynia, szpinak, cukinia, jabłko, brzoskwinia, banan. Po tym jak spróbował wszystkiego ugotowaliśmy pierwszą zupkę dwuskładnikową. Ponownie kolejne dni z rzędu podawałam inne, ale również dwuskładnikowe zupki z odrobiną oliwy i kaszki. Rozpoczęliśmy tym samym etap ekspozycji na gluten, czyli proces przyzwyczajania maluszka do tego mocno alergizującego składnika. Podczas ekspozycji przez okres 2 miesięcy podajemy ok 2-3 g. tj. 1-1 i 1/2 łyżki stołowe kaszki manny ugotowanej w 100 ml wody. Równocześnie zastosowałam fragment metody BLW, która mówi o tym, żeby podawać dziecku ugotowane warzywa do wyboru, do koloru. Bobas lubi wybór, więc sam wybiera na co ma ochotę. Następnie zaczęłam gotować już zupki wieloskładnikowe. W tak zwanym międzyczasie:) doszła nam do jadłospisu pietruszka, seler, gruszka, maliny, śliwka, jagody, winogrona. Ze względu na porą roku znaczną część owoców podaję synowi ze słoiczków, niestety nie ma innego wyjścia. Z surowych pozostaje tylko jabłko i banan. Już nie mogę się doczekać lata! Zaczęliśmy też jadać śniadania, ponieważ Jaś bardzo się tego domagał. A jest z niego kawał chłopa, ma już 74 cm i waży 8,5 kg, a za dwa dni skończy 7 miesięcy. Używając swoich 6 ząbków z wielkim zaangażowanie zjada wszystko co się mu poda w całości, czasem na deser podaję mu ćwiartkę lub nawet i połówkę banana, którą zjada do ostatniego kawalątka. Do posiłków dostaje zaparzoną herbatkę z kopru włoskiego lub 100 ml wody i 2 łyżkami soczku. Jeżeli chodzi o deserki, owoce i soczki pilnuję, aby nie przekroczyć dziennej porcji 150g., czyli na ten przykład jeżeli w ciągu całego dnia wypije 100 ml soku owocowego to surowych owoców, czy gotowego deserku dostaje już jedynie 50g. Cały czas na jego wyraźne rządanie podaję mu pierś tj. średnio 4 razy w ciągu dnia. Jaś jest strasznym głodomorem, ale przy tym niezwykle ruchliwym, pełnym energii dzieckiem. Je dużo, ale i dużo energii potrzebuje. Każde dziecko ma inne potrzeby i samo je nam jasno przedstawi, o ile będziemy je bacznie i zwracać uwagę na jego potrzeby.
Nieustannie wprowadzamy nowe smaki już szykuje nam się w kolejce kalafior, por, kukurydza…Wkrótce rozpoczynamy wprowadzanie do diety ryb i mięsa, ale jestem przekonana, że tak jak i wszystko inne Jasiowi zasmakują rybki takie jak łosoś, dorsz, wciąż zastanawiam się nad rekinem. Może ktoś z Was ma już wyrobioną opinię na temat tej „rybki”? Spróbuje również wołowiny, jagnięciny i królika. O ile uda mi się dopaść swojską kurkę i indyczka:) to również zasmakuje drobiu.
Podstawą porannej kaszki jest kleik ryżowy ugotowany na wodzie z odrobiną owoców. Do każdej zupki dodaję wspomnianą wcześniej kaszę manną i oliwę z oliwek.
Herbatkę przygotowuję na bazie wody mineralnej posiadającej pozytywną opinię Instytutu Matki i Dziecka: Żywiec, Aquarele lub Mama i Ja. Parzę na niej również warzywa, gotuję kaszkę i rozcieńczam nią soki.
Warzywa gotuję na parze używając takiej oto wkładeczki do garnka. W tym garnku gotuję posiłki tylko dla Jasia.
Niezbędne naczynia kubek Canpol, pojemniki do przechowywania i mrożenia, miseczki, 2 łyżeczki i kubek niekapek Tomme Tippee, plastikowa tarka.
Mikser do koktajli Braun, blender Evolt, sokowirówka Selecline.