piątek, 12 lipca 2013

Rozszerzanie diety niemowlaka to proces, który ciągle trwa!




    10 miesięcy minęło jak jeden dzień. Każdego dnia zadziwia mnie jak szybko rozwija się moje "maleństwo", zmienia się z dnia na dzień. Zmieniają się jego zainteresowania, zabawy, które lubi. Zmiany, zmiany, zmiany......zmienia się wszystko. Warto pamiętać, że zmienia się też cały czas sposób odżywiania, przechodzimy proces, w którym odchodzimy od papek na rzecz stałych posiłków, stałych, ale wciąż jeszcze nie dorosłych posiłków. Przestałam już miksować zupki, rozdrabniam delikatnie warzywa widelcem i zalewam wywarem warzywnym, dodaję kawałeczki posiekanego mięska, czy ryby. To kolejna przyczyna mojego sprzeciwu wobec gotowych dań dla niemowląt w słoiczkach. Mają one jeśli nie identyczną to zbliżoną konsystencję, o smaku nie wspominając...Są dla dzieci nudne. Ile czasu wytrzymalibyście na papkach, jedząc, a w zasadzie łykając, bez gryzienia, przeżuwania, chrupania? Miesiąc, pół roku? Daję sobie głowę uciąć, że po roku odechciałoby się Wam jeść, a frustracja narastałaby coraz bardziej! Przecież bylibyście głodni, ale ile można jeść to samo! Ostatnio zaczęłam podawać Jaśkowi malusieńką porcję drugiego dania, wczoraj była to kapusta kiszona, gotowana i mięsko. Chciałam wspomnieć o jednej ważnej rzeczy, o umożliwieniu dziecku jedzenia rączkami. Faktycznie jedzenie łyżeczką jest ważną w rozwoju umiejętnością i nie należy moim zdaniem całkowicie od niej odchodzić. Osobiście preferuję styl mieszany :) Część posiłków podaję łyżeczką, część Jaś je samodzielnie. Udowodniono moi drodzy, naukowo, że dzieci, które jedzą rękami w późniejszym czasie znacznie częściej zdrowo się odżywiają, co za tym idzie rzadziej cierpią na nadwagę. Nie wiem jak Wasze pociechy, ale mój syn uwielbia jeść samodzielnie, jest wtedy w pełni zaangażowany i skupiony na jedzeniu. Cały czas rozszerzamy dietę wprowadzając nowe smaki, to niezwykle ważne, aby dziecko mogło próbować nowych rzeczy i wyrabiać swój smak.


„Pozostawienie dzieciom swobody przy rozszerzaniu diety o nowe pokarmy sprzyja zdrowym wyborom żywieniowym we wczesnym dzieciństwie i może chronić przed otyłością"

                                                                                                                              dr Nicola Pitchford


    Poniżej znajduje się lista produktów, które może spożywać 10 miesięczne dziecko, na zielono podano te, które w tym miesiącu są dla dziecka nowością. Czy Wasze dzieci spróbowały już wszystkich tych smakołyków? Jaś dziś odkryje smak ananasa...

WarzywaOwoceProdukty zbożowePrzyprawyInne
BakłażanAnanasAmarantus maka i ziarnoBazyliaCałe żółtko, co drugi dzień
BóbArbuzBułkiCynamonBezerukowy olej rzepakowy
BrokułAroniaChlebCzaberKiełki lucerny
BrukselkaAwokadoJęczmieńCzosnekKiełki rzodkiewki
BurakBananyKasza gryczana biała niepalonaEstragonKiełki słonecznika
CebulaBorówka amerykańskaKasza jaglanaKminekKiełki soi
CieciorkaBorówkiKasza jęczmiennaKolendraMięsko jagnięce
CukiniaBrzoskwinieKasza krakowskaKoper suszonyMięsko z indyka
DyniaCzarne jagodyKasza kukurydzianaKoperekMięsko z królika
Fasola białaCzereśnieKasza ryżowaMajeranekMięsko z kurczaka
Fasola czerwonaDaktyleKaszka mannaNatka pietruszkiMięso ryb
Fasolka szparagowaDzika różaKuskusOreganoNabiał: Masło

GrochGruszkaMąka kukurydzianaPapryka słodkaOliwa z oliwek

Groszek zielonyJabłkoMąka ryżowaPieprz
Pestki słonecznika
JarmużJeżynyMąka sojowaRozmaryn
Pestki z dyni
KabaczekKiwiPłatki owsianeSezamSok z kapusty kiszonej

KalafiorMalinyRyż białySól
KalarepaMangoRyż brązowySzczypiorek
Kapusta białaMelonSucharkiTymianek
Kapusta czerwonaMirabelki


Kapusta kiszonaMorela


Kapusta włoskaPapaja


KukurydzaPasiflora


MarchewkaPorzeczki białe


Ogórek kiszonyPorzeczki czarne


Ogórek świeży gruntowyPorzeczki czerwone


PaprykaPoziomki


PatisonRenklody


PietruszkaRodzynki


Pomidor gruntowySuszone śliwki


PorŚliwki węgierki


RzodkiewTruskawki


SelerWinogrona


Soczewica czerwonaWiśnie


Soczewica zielonaŻurawina


Soja



Szczaw



Szparagi



Szpinak



Ziemniak



Więcej takich tabelek dla poszczególnego miesiąca życia znajdziecie na osesek.pl.
    

czwartek, 11 lipca 2013

Dary natury





  






























     Moje ostatnie odkrycie, przyprawy bez "polepszających" glutaminianów, innych wzmacniaczy smaków, barwników itp.! Dar Natury! Od kiedy spróbowałam nie chcę używać już żadnych innych, kiedyś próbowałam sama robić takie mieszanki, ale to nie na moje nerwy. Odmierzanie, przesypywanie, mieszanie, a w moim przypadku to raczej wysypywanie i zbieranie. Do tego  dość drogo, bo musiałam kupić sporą ilość różnych ziół, przypraw, także skapitulowałam. Te gotowe mieszanki w moim osiedlowym sklepie kosztują od 2,50 do 3,30zł za 50 g. i jest duży wybór, naprawdę ciężko się zdecydować. Poza tym czytając skład typowych mieszanek niezależnie do czego ma być przeznaczona skład jest prawie identyczny plus te wszystkie chemiczne dodatki oczywiście. A tutaj spójrzcie na skład....






 PRZYPRAWA DO MIĘS PIECZONYCH I SOSÓW
pieprz czarny, papryka zielona i czerwona, kminek, pieprz biały, czosnek, kolendra, gorczyca biała
 
PRZYPRAWA PRZECIW KOLKOM JELITOWYM- poprawiająca trawienie i perystaltykę, zapobiega wzdęciom,

warzywa, kurkuma, majeranek, oregano, rozmaryn, szałwia, tymianek, papryka, gałka muszkatołowa, bylica, mięta, cząber
 PRZYPRAWA DO DROBIU
kolendra, arcydzięgiel, rumianek, majeranek, koper włoski, mięta, anyż, kminek, lubczyk, piołun

PRZYPRAWA DO MIĘSA MIELONEGO 
warzywa, majeranek, szałwia, gorczyca biała, tymianek, gałka muszkatołowa, pieprz czarny, papryka ostra, chili, ziele angielskie, kolendra
PRZYPRAWA DLA WEGETARIAN                               kminek, koper włoski, czarnuszka, gorczyca czarna, kozieratka, kolendra


W co się bawić z 10 miesięcznym dzieckiem

    W naszym domu zabawki zajmują drugoplanowe miejsce. Jaś ma jedynie kilka zabawek, którymi lubi się bawić. Resztę dnia pochłania zabawa garnkami, chochelkami, książkami i wszystkimi innymi przedmiotami codziennego użytku. Wczoraj na przykład przez dłuuugi czas zabawiał się przekładając mój kij trekkingowy, na boki, do góry i za plecki. Lubi siedzieć na balkonie i zrywać dla mamy listki mięty na popołudniowe "mohito". Zaczął też pomagać mi przy sprzątaniu, nawilżaną chusteczką naśladuje moje ruchy i myje co popadnie :) Ogrom czasu pochłania mu obecnie wdrapywanie się i schodzenie z kanapy, to jego nowe odkrycie! Jednak nie cały dzień dziecko bawi się samo, w co się bawić kiedy już znudziło się samotną zabawą, jak wykorzystać wspólnie spędzany czas w domu? Oto kilka propozycji, które znalazłam na stronie osesek.pl, wybrałam te, w które chętnie bawi się mój synek.

Berek na czworakach, ganiamy się po pokoju na czworakach.

Turlanie, kulanie się na kocu, towarzyszy nam codziennie przy ścieleniu łóżka, jak również zabawa w "akuku" :), kiedy Jaś chowa się pod prześcieradłem.

Robię to, co Ty, dziecko naśladuje nasze ruchy, klaskanie, taaaaki duży i takkkiii malutki, jestem zadowolony, najedzony, smutny, zmartwiony, papa, dajemy sobie cześć, kłaniamy się i wielel, wiele innych...


A jak robi? autko, piesek, zegar, kotek, ptaszek, sowa...



Chlapu chlap! w wannie, w misce z wodą na balkonie, w szklance wody, Jaś chlapie gdzie się tylko da, ale najlepiej chlapie się oczywiście na basenie

  





 
Podaj, ćwiczymy na zabawkach, karmimy się nawzajem kawałkiem bułki, podajemy sobie butelkę, a po każdym łyku Jasia nie może zabraknąć jego już perfekcyjnego aaaaaaaaaaaaaa, które ma wyrazić jaka dobra była ta woda :)

Gdzie masz nóżkę a gdzie nos? my pokazujemy na ulubionym piesku, gdzie ma nosek, oczko, brzuszek i ulubione migające serce. 

Przesypywanie z jednej miseczki do drugiej, przekładanie chrupek, rozsypywanie czegoś i zbieranie, ostatnio spodobały mu się kolorowe klamerki do bielizny.


    Jaś lubi kiedy robię mu  "ważyła kokoszka kaszkę", uwielbia łapać bańki mydlane i spacery. Frajdę sprawia mu również zabawa z piłką, siadamy na przeciwko siebie i turlamy ją, rzucamy, każdy sposób dobry, żeby trafiła do celu. Niezastąpione przy rozśmieszaniu Jańcia są zawsze żarty w stylu komedii pomyłek :) kiedy niby przez przypadek wypada mi z ręki piłka zawsze jest śmiech na sali :) Jeśli chodzi o czytanie to kiedy już spada poziom energii, ale jeszcze spać się nie chce czytamy sobie wiersze dla dzieci, na razie Lokomotywa jest numer jeden!











środa, 3 lipca 2013

Zakupy w internetowym supermarkecie

     Chciałam podzielić się opinią na temat Alma24. Zacznę od początku. Cały proces zmawiania zaczyna się od wejścia na stronę www.alma24.pl i wpisania kodu pocztowego naszej miejscowości. Jeśli wysyłka jest możliwa pojawią się ceny produktów i możemy zacząć ładowanie do naszego wirtualnego koszyka. Kiedy mamy już wszystko co chcemy, wybieramy datę i godzinę dostawy, wpisujemy adres i numer kontaktowy, pod który pracownicy będą dzwonić w razie braku jakiegoś produktu. Wybieramy sposób zapakowania (nie płacimy ani za torby papierowe ani za plastikowe). Wybieramy sposób zapłaty, mamy do wyboru gotówkę, bony, kartę płatniczą (dostawca ma ze sobą terminal płatniczy), możemy również dokonać przelewu. Jeżeli chcemy, aby dostarczono zakupy po 12 w południe wystarczy zamówienie za 50 zł, a uprzejmy Pan X wnosi zakupy do mojego domu, z uśmiechem na twarzy. Mało zalet? To proszę bardzo:  siadam do zakupów najedzona, zrelaksowana, z listą zakupów w głowie, wtedy kiedy mam wolną chwilę, nie daję złapać się na czekające za każdym zakrętem triki marketingowe. Kupuję to co potrzebuję. Nie muszę taszczyć, na Bóg wie  które piętro zgrzewki wody mineralnej i innych ciężarów. Ceny? Moim zdaniem zupełnie normalnie supermarketowe. Jak zawsze czyham na promocje i pilnuję cen i gramatur tak jak na każdych zakupach. Duży plus za rabaty! Minus 10 zł za pierwsze zakupy, do 8 sierpnia minus 15 zł dla wszystkich Mam! Oczywiście Alma to delikatesy i oprócz przeciętnych produktów na półkach stoją nieco bardziej powiedzmy luksusowe. Przykładem może być firma Krakowski Kredens. Produkty drogie, ale czasem wolę kupić mniej, ale o wysokiej jakości. Szczególnie tyczy się to wędlin. Mamy do dyspozycji również gamę produktów z gospodarstw ekologicznych. Dziś na przykład zamówiłam pyszny twaróg Ekołukta, którego nie boję się podać mojemu synkowi. Uwielbiam również markę własną Almy, czyli Food&Joy. Dosłownie za każdym razem zamawiam ich sok pomidorowy, pychaaaaa. Jest też całkiem sporo produktów, których nie dostanę nigdzie indziej. Tu głównie chodzi mi o składniki do mojej ukochanej kuchni włoskiej. Nie należę do grona osób, które kupują w jednym sklepie wszystko, bo niestety fakt jest taki, że każdy nawet względnie najtańszy sklep na czymś musi zarobić. Dlatego część produktów kupuję tu, inne tam, warzywa i owoce na targu, mięso ze sprawdzonego źródła i robię też zakupy w Alma24, przyznając się przy tym szczerze, że nieco wykorzystuję ich często do tych ciężkich zleceń :)

piątek, 28 czerwca 2013

Rozszerzanie diety dziecka powyżej 6 miesiąca karmionego naturalnie

     Spotkałam się ostatnio z pytaniem, które mnie zaskoczyło: - Gotujesz swojemu dziecku obiady? -Nie boisz się?  Hmmmm...dlaczego miałabym się bać? Nie wiedziałam co odpowiedzieć, na szczęście szybko pojawiło się kolejne pytanie -A co ty mu gotujesz? :) I tu odpowiedź już była jasna. Stąd też postanowiłam na moim blogu pokazać Wam, czym to zajada się moje dziecko. Tutaj kilka propozycji 2 etapu rozszerzania diety dziecka , czyli zupki warzywne bez dodatku mięsa.


Pietruszka, ziemniak, cukinia, dynia, szpinak, łyżeczka kaszki i łyżeczka oliwy z oliwek. Wiadomo w miarę możliwości są to surowe warzywka, ale np. dynia i szpinak zostały zamrożone. Czasami zdarzy się, że nie wykorzystam w całości jakiegoś warzywka, wtedy również mrożę.






 Burak, ziemniak, marchewka, pietruszka. 




Ziemniak, pietruszka , marchewka, seler naciowy.


Marchewka, pietruszka, seler naciowy, dynia, brokuł gotowane, żeby maluch zjadł sam chwytając całe kawałki do rączki. Ostatnie zdjęcie to pobojowisko, które zostało po obiedzie :)









    Warzywa gotuję na parze, gotuję kaszkę manną i wszystko razem miksuję dodając odrobinę oleju. Najczęściej jest to oliwa z oliwek lub olej rzepakowy.
   Syn jada na zmianę papeczki zmiksowanych blenderem warzyw lub ugotowane na parze kawałki warzyw. Podpatrując metodę Bobas Lubi Wybór, wprowadziłam do Jego menu posiłki w formie "bufetu" :). Podaję mu różne warzywa, a on sam wybiera na co ma ochotę. Z mojego doświadczenia wynika, że jest świetna, bardzo rozwojowa zabawa dla malucha . Dzięki temu nauczył się gryźć, przeżuwać, wypluwać kawałki, których nie potrafił pogryźć. To również wygodne dla mnie. Szczególnie kiedy wybieramy się do restauracji. Niestety nie zawsze możemy liczyć na miejsce gdzie możemy przygotować posiłek dla dziecka, nie każdy też lubi prosić się o odgrzanie przygotowanej w domu papki czy słoiczka zakupionego w sklepie. A tak Jaś siada z nami przy stole i wcina to co my, bo przecież zawsze na naszym talerzu znajdzie się jakiś brokuł, marchewka itp. często podawane choćby do dekoracji. Działam bardzo intuicyjnie, nie czytam poradników, podręczników typu jak wychować mądre, szczęśliwe dziecko. Jeśli chodzi o metodę BLW również nie przeczytałam na ten temat, ani słowa z książki podręcznikowej. Jedyne na czym się opieram to doświadczenia innych ludzi, które potem analizuje i zastanawiam się, czy u mnie, mojego dziecka, czy w mojej rodzinie to się sprawdza. Podawanie kawałków warzyw czy owoców sprawdziło się w 100%. Nie oznacza to jednak, że sprawdzi się u Was, bo to Wy najlepiej znacie swoje dziecko i wiecie co jest dla niego najlepsze.

czwartek, 27 czerwca 2013

Wegetariańska zasmażka pomidorowa

      W ciepłe letnie popołudnia chyba nikt nie ma ochoty stać wiekami przy garach. Dlatego teraz szczególnie cenię sobie te proste i łatwe przepisy. Jednym z nich jest właśnie makaron z sosem pomidorowym. Gotuję makaron. Na patelni w odrobinie oliwy podsmażam kilka ząbków czosnku i świeże oregano. Kiedy cudowny zapach ogarnie całą kuchnię i sąsiadujące pomieszczenia wyciągam sfatygowany czosnek i oregano łopatką, a na pozostałej oliwie zasmażam puszkę pomidorów bez skóry. Zostało mi troszkę kukurydzy z sałatki więc dorzuciłam, a co tam :). Przyprawiam szczyptą soli, odrobiną pieprzu i naturalną mieszanką przypraw dla wegetarian- niżej pokażę jak wygląda. Gotowe, tak banał, ale pyszny i aromatyczny. Palce lizać! Podałam z tradycyjnym serem litewskim Dżiugas i świeżą bazylią. Taka włosko-litewska koalicja:) 







środa, 26 czerwca 2013

Owocowy deser dla niemowlaka

Deserek na bazie płatków ryżowych z truskawkami, jagodami i bananem. 
Mojemu synkowi bardzo smakował. Pyszna i zdrowa przekąska dla maluszka. Ugotowałam kompocik z truskawek ( garść) i jagód (ok. 1/4 litra). Soczek odlałam do buteleczki. Do gotującej się wody wsypałam płatki ryżowe błyskawiczne, gdy już napęczniały dodałam owoce z kompotu, pół banana, żeby był nieco słodszy. Wszystko zmiksowałam, wystarczy mi na 3 porcje. Czym różni się od sklepowego deseru w słoiczku? CENĄ, JAKOŚCIĄ, KONSYSTENCJĄ I SMAKIEM! Nie zawiera ani grama dodatkowego cukru, glukozy itp. Cukier tylko z owoców. Przy wprowadzaniu nowych smaków trzeba pamiętać o możliwości wystąpienia alergii. Zresztą to samo tyczy się warzyw, choć te uczulają znacznie rzadziej. Zawsze robimy próbę wprowadzając odrobinę 1 nowego owocu i czekamy do następnego dnia. Najlepiej nowości podawać rano, bo reakcja alergiczna najczęściej pojawia się do 12 godzin. SMACZNEGO! A jutro zapraszam na przepis na pyszną letnią sałatkę tym razem dla dorosłych :)

Uwielbiam ten klimat...

Targowa atmosfera, rozkrzyczane babuszki, ziemniaki upaprane w świeżej ziemi, kapusta prosto z pola, wszystko świeże i pachnące. Choć często przegrywają wizualnie z supermarketowymi wygłaskanymi, naolejonymi, błyszcącymi., to jeżeli chodzi o smak nie ma mocnych na targowe warzywa i owoce. Kto nie ma tego porównania niech żałuje, a kto ma już nigdy nie kupi tych super supermarketowych. Gotując mojemu synkowi szukam produktów wysokiej jakości  o bogatych walorach smakowych. Zresztą spójrzcie, aż chce się gotować... 




A tu zawisły moje ziółka z balkonowego ogródka...

Na koniec piękne maki 
   
    Prawie 3 tygodniowa nieobecność...wstyd, ale jakoś nie umiałam się zorganizować. Jasia dopadło niestety pierwsze choróbsko. Zaczęło się rozwolnieniem i podwyższoną temperaturą. Kiedy termometr pokazał 38,4 migusiem pobiegliśmy do pani doktor, która na szczęście mieszka piętro niżej. Prawdopodobnie jakaś "wirusówka". Nie trwała długo, bo po 3 dniach zaczął dochodzić do siebie. Gorączka spadła samoistnie podawałam mu dużo herbaty i pierś 24 godziny na dobę. powtórka z rozrywki :) Skończyło się na probiotyku i diecie. Dopiero jak już wszystko wróciło do normy musieliśmy wrócić do punktu A na drodze do rozszerzania diety, czyli najpierw same warzywa, żadnych owoców, soczków, czy mięsa. Teraz Jaś je już normalnie, a wręcz mam wrażenie, że chciałby nadrobić straty, bo jak widzi jedzonko to aż się trzęsie. Bardzo pomocne okazało się po raz kolejny karmienie piersią. Pani doktor jak zwykle zapytała, czy Jaś dalej na piersi i pozytywną odpowiedź skwitowała tylko " Proszę się nie martwić dzieci karmione naturalnie dużo lepiej znoszę takie choroby". Tylko ja trochę podeszłam do tematu całkowitego przejścia na pierś podeszłam zbyt lekkomyślnie. Za mało piłam, źle jadłam i przypłaciłam lekkim odwodnieniem, przez kilka dni wracałam do normy, bo było mi strasznie słabo bolała mnie głowa, mroczki w oczach itp :( Cóż za głupotę trzeba płacić. Teraz mam nadzieję będę rekompensować moją nieobecność...

czwartek, 6 czerwca 2013

Karmienie naturalne, czyli o zdrowym starcie w życie...

    Większość wpisów pojawiających się w internecie, a dotyczących poruszanego dziś przeze mnie tematu zaczyna się lub kończy słowami "decyzja należy do Was", "Nie chcę nikogo przekonywać", "Każdy ma prawo wyboru" itp....... A ja właśnie chcę Was przyszłe mamy przekonać, a ja chcę Was namówić. Jeżeli wciąż się wahacie chcę utwierdzić Was w przekonaniu, że to najlepsza z decyzji. Choć może będzie to droga kręta to zapewniam Was, że warto podjąć trud jej przemierzenia.
    Zacznę od czysto emocjonalnego aspektu jakim jest poczucie bezpieczeństwa jakie daje nowo narodzonemu, zagubionemu w wielkim świecie dzidziusiowi Wasza bliskość. Kiedy wtulone w matczyną pierś może wsłuchać się w bicie Twojego serca i poczuć Twoje ciepło, zapach Twojej skóry. Ta chwila  jest dla niego rozkoszną pieszczotą, czułością, wyrazem bezgranicznego zaufania. Karmienie naturalne sprawia, że stajecie się sobie tak bliscy jak nikt inny. Choć brzmi idyllicznie początkowo zapewne dla Ciebie będą to trudne chwile. Nieporadność, lęk, ból i łzy, zmęczenie po porodzie, spadek nastroju, burza hormonów,baby blues, wszystko to sprawia, że sprawa wydaje Ci się beznadziejna, a jedyne rozwiązanie to podać dziecku butelkę. Dlatego polecam przed porodem wybrać się do poradni laktacyjnej. Tam znajdziecie wsparcie, fachową radę. Bliskie Wam osoby oczywiście są również ważnym wsparciem, ale uwierzcie nic nie zastąpi jasnych wskazówek, których może udzielić Ci jedynie doradca laktacyjny. Miałam to szczęście, że w szpitalu, w którym rodziłam była zatrudniona taka osoba.
                                http://www.kinezis.com.pl/poradnia-laktacyjna,oferta,6.html 
Wspaniała kobieta, która początkowo pomagała mi przy każdym karmieniu, sugerowała pozycje karmienia, uczyła jak układać wygodnie dziecko na poduszce, przynosiła maści na bolące brodawki, wspierała na duchu, kiedy zapłakana zapierałam się, że nie dam rady. Przez te kilka dni zrobiła mi takie "pranie" mózgu, że po wyjściu ze szpitala zacisnęłam zęby i udało się. Po 8 tygodniach karmienie stało się chwilą relaksu, zaczęło mnie odprężać, stało się moją radością i dumą. Poprawie nastroju przysłużyła się pewnie prolaktyna - hormon niezbędny w procesie produkcji mleka, którego efektem ubocznym jest szczęście :) Dziś Jaś skończył 9 miesięcy i nadal pije moje mleko. Było warto!
     Inną sprawą jest oczywiście praktyczność i dostępność. Zawsze, teraz, już...Dziecko nie czeka zanim przyrządzisz, podgrzejesz mieszankę. Nie potrzebujesz sterylizatorów, podgrzewaczy, szczotek do mycia, butelek, smoczków, ociekaczy, śliniaczków, maści na kolki, termoforów, które ukoją bolący nocami brzuszek. Kolki, zaparcia? O ile będziesz przestrzegać diety odpowiedniej dla karmiącej mamy najprawdopodobniej Twoja pociecha nie będzie musiała przez nie przechodzić. Co do diety to proszę nie traktuj jej jak kolejnego ograniczenia, czy poświęcenia dla dziecka, a po prostu jak dietę, która pozwoli Ci na szybki powrót do formy sprzed ciąży. Pamiętaj, że już sama laktacja pomoże Ci szybko zapomnieć o zbędnych kilogramach. 
   Twój pokarm zatem zaspokaja 3 podstawowe potrzeby dziecka głód, pragnienie, poczucie bezpieczeństwa.
     Pokarm naturalny jest bogaty  w zdrowe tłuszcze, białko, węglowodany, witaminy i składniki mineralne. Dostarcza potrzebnych do obrony przeciwciał, buduje układ odpornościowy dziecka, działa jak naturalna szczepionka. Jest w 100% przyswajalny co oznacza, że jeśli zajdzie taka potrzeba w całości zostaje przetrawiony. Twoje mleko to najzdrowszy pokarm dla Twojego dziecka, skrojony na jego miarę, jest go dokładnie tyle ile ma być. Pamiętaj, że laktacja jest procesem dynamicznym. Zatem jeśli czujesz, że dziecko nie dojada częściej przystawiaj je do piersi. Wyślesz w ten sposób do mózgu informację, że jest większe zapotrzebowanie na mleko i od razu będzie go więcej, będzie bardziej treściwe. Pamiętaj, żeby dziecko opróżniało pierś, dopiero potem przystawiaj do drugiej. Pokarm na początku jest bardziej wodnisty im dłużej dziecko ssie tym jest bardziej tłuste i pożywne. Jeżeli pociecha tylko przez chwilę possie jedną, a potem drugą pierś tylko się napije, ale się nie naje i wciąż będzie głodne.  Proszę Was bądźcie głuche na standardowe hasła koleżanek, sąsiadek pt. masz za mało pokarmu, dziecko nie dojada, takimi piersiami to ty dziecka nie wykarmisz......każda z nas kiedyś coś takiego słyszała. Gdzieś utarło się, że jeśli dziecko karmione piersią płacze to znaczy, że NA PEWNO jest głodne! Też to słyszałam nie raz, pewna położna nawet stwierdziła, że mam za duże piersi i będę miała problem z wykarmieniem dziecka, bo to tak jest, że kobiety z dużym biustem mają mało mleka.....ręce opadają, ale co robić...śmiać się i robić swoje :)                                                                                                                                                                                                                                       
   Pamiętaj, że naturalne karmienie może uchronić Twoje dziecko przed alergiami, otyłością, miażdżycą, nadciśnieniem, zawałem serca. pomoże również przy żółtaczce poporodowej.
    Ważne są także walory smakowe. Smak mleka zmienia się w zależności od Twojego menu ( na temat diety matki karmiącej jeszcze się kiedyś rozpiszę), dziecko je to co ty. Formuła ma zawsze ten sam smak. By niejadek zjadł obiadek karm Mamo dziecko piersią :).

Korzyści naturalnego karmienia są obopólne. Ty też na tym skorzystasz:

- szybciej wrócisz do formy i stracisz "pociążowe" kilogramy
- ułatwisz macicy powrót do stanu sprzed ciąży
- poczujesz silniejszą więź z dzieckiem, najlepsza terapia na baby blues'a
- zmniejszysz ryzyko wystąpienia krwotoku poporodowego
- spadnie ryzyko wystąpienia nowotworów sutka i jajnika a także` osteoporozy
- zaoszczędzisz pieniądze, które z przyjemnością wydasz na wizytę w SPA, u kosmetyczki, czy szałowe szpilki młoda mama to zadbana mama :)

Zainwestuj w zdrowy start Twojego dziecka! Dzieci karmione piersią:

- osiągają wyższy iloraz inteligencji
- lepiej się uczą
- szybciej mówią, rzadziej występują u nich wady wymowy, a to dzięki prawidłowemu rozwojowi kości policzkowych
- są bardziej samodzielne

  Więcej o karmieniu piersią, przeciwwskazaniach do karmienia piersią, czy ryzyku związanym ze sztucznym karmieniem znajdziecie tutaj http://mlekomamy.pl/uploads/czytelnia_profesjonalisci/standardy_zywienia_EU_small.pdf

"Miłość i karmienie piersią, to najlepsze, co 

 możesz dać dziecku. 

To posag na całe jego życie!"

*cytat zaczerpnięty ze strony kinezis.com.pl

   Zapraszam na kolejne posty o karmieniu naturalnym już wkrótce...